
Data: 25.09.2026 r.
Autor: Marcel Moss
Tytuł: Polana
Liczba uczestników: 5
25 września 2026 roku zbliżał się wielkimi krokami. Lato dobiegało końca, krajobrazy za oknami zaczynały rudzieć, a popołudnia stawały się coraz dłuższe i bardziej ponure. Nadchodził czas jesiennej szarugi, zapachu goździków i blasku świec. To najpiękniejszy okres w oczach każdej jesieniary, ale też najbardziej sprzyjający czytaniu w domowym zaciszu. Wraz z odnajdywaniem pozostawionych tam wiosną drobnych pieniędzy w kieszeniach odświeżanych przejściowych kurtek, podglądaczka sięgnęła po spoglądający z półki egzemplarz powieści „Polana” Marcela Mossa. Książkę otrzymała na pierwszym, w jakim oficjalnie uczestniczyła, spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki dla miłośników kryminałów działającego przy Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy we Wschowie. Przygotowała ciepły koc, słodzoną jeszcze lekko lejącym miodem herbatę oraz zakładkę, a następnie otwarła książkę na pierwszej stronie. Początki nie były najciekawsze, co mogło być jednak spowodowane kłębiącymi się z tyłu głowy myślami o niecnych zamiarach tajnego zgromadzenia kobiet. Po kilku podjętych próbach poddała się jednak i zanurzyła w historii mieszkańców Runowa.
W piątek, zaraz po godzinie 16:00 zaczęła się przygotowywać do wyjścia na spotkanie w bibliotece. Tym razem czuła się trochę nieswojo, udając się na miejsce pewnym krokiem, już bez ukrywania się czy skradania. Dotarłszy do wypożyczalni zajęła jedno z wolnych miejsc i czekała na pozostałe klubowiczki. Jak się okazało, tego dnia dołączyła do nich nowa wtajemniczona kobieta, również z powieścią Mossa pod pachą. Dyskusje nie miały końca: miłośniczki literatury kryminalnej ponownie zestawiały swoje początkowe oczekiwania z efektami końcowymi spotkania z twórczością Marcela Mossa. Tym razem lektura okazała się wystarczająco satysfakcjonująca, by każda z pań dobrnęła do ostatniego zdania, a nawet wywołała słowa aprobaty. Kobiety krytykowały nieco poczynania Sambora Malczewskiego i zbyt syntetyczny opis postaci Lilii, siostry głównego bohatera. Czytelniczki liczyły na znacznie bardziej rozbudowany koniec perypetii mieszkańców wsi, choć podkreśliły, że był on spektakularnie zbudowany, co wzbudziło chęć sięgnięcia po kolejny tom cyklu.
Podczas rozmów podglądaczka zorientowała się, że uporczywa analiza zachowań i wypowiedzi pozostałych zebranych przestała zabierać jej energię. Kobieta musiała przyznać przed samą sobą, że tajemnicze zebranie sprawiło jej sporo radości i poczucie przynależności do grupy. Podejrzliwość jednak nie została uśpiona całkowicie. Gdy tylko ta myśl zrodziła się w jej głowie, zaczęła obserwować swoje nowe znajome, zwracając szczególną uwagę na język, jakim się posługują. Stwierdziła, że w ten sposób najłatwiej uda jej się wyłapać zawoalowane wiadomości, które potajemnie przekazują sobie rozmówczynie. Niektóre zwroty i gesty wydawały się mniej naturalne od innych, a spore zainteresowanie postacią Borowego i działalnością Sług Lasu budziło wątpliwości, ale czy na pewno była to konspiracja? Z takim pytaniem podglądaczka opuszczała budynek biblioteki, trzymając w ręku kolejną powieść kryminalną – „Mężczyzna, który rozmawiał z hienami” Przemysława Piotrowskiego.


